Pojawienie się dziecka w rodzinie zawsze jest sporym wyzwaniem i przedsięwzięciem biznesowo-logistycznym. Rodzice przygotowywują się najlepiej jak mogą do swojej nowej roli, kompletując wyprawkę, uczestnicząc w kursach typu szkoła rodzenia czy pogłębiając swoją wiedzę na temat opieki nad dzieckiem. Ale czy kurs „Asertywność – how to” jest na ich liście?

O asertywności w pracy lub życiu czy nauce asertywności dziecka jest wiele publikacji, ale tak naprawdę trzeba jeszcze pamiętać o asertywności rodziców przy noworodku. Bo własne zdanie i podążanie według własnych reguł okazuje się być kluczowe.

Narodziny Szymona

Szymiś urodził się 16 grudnia. Dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia. Z tą datą jest jeden zasadniczy problem, NIGDY NAM TEGO NIE WYBACZY. I nie chodzi o to, że urodził się w naszej rodzinie, czy o to, że mogliśmy mieszkać wszędzie, a mieszkamy w Anielinie. Tylko o to, że urodził się tuż przed świętami, a to z dużym prawdopodobieństwem oznacza JEDEN PREZENT. Rzecz nie do zaakceptowania. Na razie na szczęście nie ma z tym problemu – dostał wiele prezentów w momencie narodzin oraz później na święta. Ale wiadomo jak to może być w przyszłości – “po co mamy Ci synku robić imprezę jak za dwa tygodnie święta, poczekamy”. Nie możemy dopuścić aby tak było.

Szymis - asertywność i czkawka

Czkawka nadchodzi!

W każdym razie w ostatnie święta to nie prezenty były problemem, lecz coś innego. Mianowicie w czasie świąt nasz syn dostał CZKAWKĘ. Niby nic nowego, a tym bardziej strasznego, tyle, tylko, że dostał tej czkawki przy całej rodzinie. A wiadomo jak rodzina to KAŻDY WIE NAJLEPIEJ! No i się zaczęło. To była pierwsza lekcja asertywności jaką przeszliśmy jako rodzice. Jak się okazało jedna z wielu.

Kiedy Szymiś spokojnie sobie czkał leżąc w łóżeczku, zastanawiając się czemu akurat trafił do Anielina, nad jego głową rozpętała się istna burza.

– Szymon ma czkawkę – musicie coś z tym zrobić! – zaczęła sztorm mama.

– Ma ją już któryś raz to normalne – cokolwiek byśmy nie robili to i tak ją ma. Przechodzi sama – odpowiedziałem.

– Musicie mu podać wody! Koniecznie – naciskała.Nie wody! – wtrąciła się babcia. Dajcie mu cukru! To zawsze pomaga.

– On ma dopiero 2 tygodnie – nie będziemy podawać mu cukru – ripostowałem ponownie.

– MUSICIE coś zrobić. Dziecko się męczy! – jak w chórku śpiewały mama z babcią.

Byłem między młotem, a kowadłem. Między wodą i cukrem. Co z tego, że Szymon pije na razie tylko mleko mamy!

Woda!

Cukier!

Woda!

Cukier!

Weź go przynajmniej na ręce i poklep! 

– Przed chwilą jadł i go odbęknąłem już. Na razie wystarczy!

Asertywność

Stawałem się coraz bardziej nerwowy, a to dopiero barszcz czerwony na stole. Noc jeszcze długa. Dyskusja ciągle się zaostrzała, a Szymon dalej czkał i czkał. W końcu zdecydowałem się na radykalny krok by chronić swoją i Szymona integralność. Przerwałem toczącą się dysputę jednym  szybkim cięciem:

– Mamo, babciu dziękuję za Wasze opinie, ale jeśli będę potrzebował Waszej opini to o nią poproszę! A teraz proszę pozwólcie Szymonowi sobie czkać.

Barszcz czerwony momentalnie wystygł i pobladł.

Boczniaki ala śledź wyskoczyły spod pierzyny.

A krokiety rozwinęły się z wrażenia.

Powiedzmy sobie szczerze, że reszta kolacji przebiegała w dość chłodnej atmosferze. A to wszystko przez niewinną czkawkę.

Wiedziałem, że muszę być asertywny aby chronić siebie i swoje dziecko, ale czy wybrałem najlepszą metodę – nie wiem. Oczywiście wszyscy członkowie rodziny mieli dobre intencje i chcieli dla mojego syna jak najlepiej, ale to jednak jest mój syn, i poczułem, że jak nie wykaże się w tym momencie silną postawą to przyzwolę na zbyt duży wpływ czyjeś opinii na swoje i jego życie. A w przypadku noworodków w rodzinie jest to niezwykle ważne, w końcu każdy ma siostrę, brata, matkę, ciotkę, dziadka, którzy wiedzą LEPIEJ. Wiedzą lepiej, co jest lepsze dla Ciebie i Twojej rodziny. 

Wiedza grupowa

Wiedza grupowa jest bardzo cenna i chyba asertywność w tym przypadku oznacza czerpanie z niej z pewną dozą ostrożności i wyraźne stawianie granic. Łatwo wpaść w pułapkę dobrej rady i stracić kontrolę nad swoim rodzicielstwem. W końcu zawsze będzie, że “ojciec nie wie”, “źle to robisz”, “daj, zrobię to za Ciebie”. A młodzi rodzice z nami na czele są na to narażeni bardzo mocno. Asertywność jednak to podstawa.

Szymiś po 30 minutach jakby niby nic przestał czkać i poszedł spać, boczniaki wróciły pod pierzynę, a moje granice po silnym bombardowaniu stały tam gdzie powinny być. 

Wesołego czkania!

PS. Czy asertywności rodzicielskiej nie powinni uczyć na szkole rodzenia?


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

20 − 1 =